czwartek, 29 czerwca 2017

Prolog

Hej, hej moi drodzy przychodzę dzisiaj do was z nowym opowiadaniem, które ruszyło od zeszłego  tygodnia. Będzie mi miło jeśli pozostawicie po sobie jakiś ślad. Jeśli ktoś wyłapie błędy będę dozgonnie wdzięczna. Mam nadzieje, że się spodoba. 
 W końcu nastały wakacje :) przynajmniej dla większości. Upał doskwiera i to nie miłosiernie. Teraz nie robię nic innego jak tylko siedzenie w domku. No i jeszcze na dodatek się przeziębiłam :( to już okropność, mam nadzieje  na szybki powrót do zdrowia bo nie uśmiecha mi się spędzenie całych wakacji w domku. 
Dobra rozpisałam się XD Nie pozostaje mi powiedzieć ni innego jak tylko miłego dnia i zapraszam do czytania! :)

 ~***~

- Yoshiko!! – biegła przed siebie nie wracając na nikogo uwagi. Mijała ludzi tylko po to, żeby przekonać się, że to co powiedziała jej matka jest kłamstwem.
            Dobiegła do bramy domu. Zaczęła walić drobnymi piąstkami w drzwi, aż  jeden z samurajów jej nie otworzył. Bez słowa ominęła go wiedząc gdzie może znaleźć tatę. Biegła w stronę pokoju, w którym zazwyczaj obradowała rada starszych. Wpadła do niego z hukiem zwracając tym samym  na siebie uwagę zgromadzonych mężczyzn wśród, których był jej ojciec.
            Płakała, pociągając nosem złożyła ukłon, czekała aż ktoś wytłumaczy jej wszystko. Mężczyźni zaczęli szeptać po czym wyszli zostawiając ich samych. Podszedł do niej i ukucnął patrząc w ciemno fioletowe drobne oczka.
-  Skarbie co się stało? – uśmiechnął się i otarł jej łzy z policzka. – Czemu płaczesz w tak piękny dzień jak dziś?
            Pociągnęła nosem jeszcze raz, starając się przestać łkać i złożyć jakieś zdanie z sensem.
- Czy to prawda co powiedziała mama? -  podniosła głowę patrząc na niego. – Czy wy mnie nie chcieliście? Jestem dzieckiem przypadku i gwałtu dokonanego przez Ciebie na mamie? – czarnowłosa zaczęła płakać jeszcze mocniej nie wiedząc co ma robić. Chciała usłyszeć, że to wszystko co naopowiadała jej matka w  stanie upojenia alkoholowego jest kłamstwem.
- Niestety ale tak. – głos ojca zdawał się łamać ze smutku.
            Wiedziała. Więc to wszystko co usłyszała tego ranka było prawdą.
- Ale to nie znaczy, że Cię nie kochamy córeczko. – ujął jej dłonie w swoje całując.
- To nie jest prawdą. – energicznie podniosła głowę w oczach miała pełno łez.
- Ale co nie jest prawdą?
- To, że mnie kochacie to wcale nie jest prawdą. Mama gdyby mogła pozbyłaby się mnie jeszcze gdy byłam w jej łonie. – starała się powstrzymać łzy. Jednak te leciały z oczu nie ubłagalnie.
- Nie mów tak!! – przyciągnął ją mocno do siebie tuląc. Mała wtuliła się w tatę. - Twoja matka  może i sądzi tak, ale to jednak ja miałem na to największy wpływ. – ściszył głos, szeptał jej teraz do ucha. – Junko od razu po narodzinach chciała Cię oddać, nawet nie wzięła Cię na ręce. Przy każdej okazji próbowała zabić. W końcu odmówiła karmienia i cały obowiązek wychowawczy spadł na mnie. Znalazłem nianię i po mimo tego, że nie znam się na kobiecych zwyczajach zacząłem uczyć cię rzeczy, których uczę teraz Naojiego.
- Tato, dziękuję. – zamknęła oczka i wsłuchała się w rytm serca ojca. On zrobił to samo.
~***~
            Od ostatnich wydarzeń minął miesiąc Yoshiko nadal uczyła się typowo męskich rzeczy, do obowiązków dołączyło parę kobiecych zadań. Naku znalazł córce opiekunkę, która uczyła małą wielu nowych rzeczy.
            Jednak spokojne dni miały niedługo zakończyć się w dość drastyczny sposób.
Dzieci bawiły się w najlepsze, gdy mała zauważyła posłańca wiedziała, że to nie wróży dobrze. Od razu pobiegła do ojca.
- Tato co dał Ci pan Nanaka? – próbowała podejrzeć co jest napisane na papierze, jednak tata uniemożliwił jej to. Zamiast tego poderwał ją do góry kręcąc w kółko.
- Aaaaa przestań! – śmiała się. Widząc jak jej ukochany tatuś się uśmiecha. – Proszę postaw mnie na ziemi! - zrobił tak jak prosiła, poczochrał jej włosy, a ona nadęła policzki niezadowolona ale uśmiechnięta.
- To sprawy dorosłych skarbie, nie trzeba Ci zaprzątać nimi swojej ślicznej główki. – uśmiechnął się jeszcze bardziej.  Jednak jej to nie usatysfakcjonowało.
- Tato ale powiedziałeś, że jeśli będzie to dotyczyło wojny to mi o tym powiesz. – naburmuszyła się.
- Wiem skarbie, wiem. Tak to dotyczy tego o czym myślisz. Niestety ale zostałem wezwany do obrony klanu. Co równa się z tym, że będę musiał wyjechać natomiast Ciebie zostawić pod opieką babci Chou. – posmutniała, ojciec lekko uniósł jej podbródek zmuszając do spojrzenia  oczy.
- Tato wrócisz prawda?
- Postaram się. Mam jeszcze do kogo i po co wrócić do domu. - ucałował ją w czoło.
            Oboje wrócili do domu na wspólny posiłek.  Nie wiedzieli, że to być może ostatnie wspólnie spędzone chwile
~***~
            Dwa miesiące od wyjazdu Naku na front do pokoju wpadł martwy ptak. Nikomu o tym nie mówiła wyprawiła godny pogrzeb stworzeniu. Jednak dziwne przeczucie nie opuszczało jej nadal. Aż do momentu….
- Nie możemy jej powiedzieć. – ze swojego pokoju słyszała szepty zakradła się pod uchylone drzwi do pomieszczenia niani. – Nie w ten sposób. Potrzebuje teraz  dużo ciepła i miłości.
- Wiem, ale na mnie nie licz. Mimo iż jest moją córką nie będę jej wychowywać to należało do jego obowiązków nie moich. Mam do wychowania trójkę dzieci. Dwie dziewczynki i syna, którego uczył mój mąż.
- Masz rację, jednak powinna mieć w kimś podporę. Kogoś kto będzie przy niej przez ten trudny okres czasu.
- To może ty się nią zajmij? Macie dobre kontakty, a po za tym byłaś częstym gościem w jego pokojach. – kobieta uśmiechnęła się zadziornie, triumfalnie. Uwielbiała gnębić każdą z kochanek Naku. 
- Tak, ale to nie ma nic do rzeczy. Jeśli tak bardzo zawadza Ci córka to czego jej nie oddałaś tuż po narodzinach? – nastała niezręczna cisza, która trwałaby nadal gdyby małej nie zachciało się kichać. Tym samym zwróciła na siebie uwagę kobiet. – Yoshiko wyjdź teraz się już nie ukryjesz. – usłyszała smutek w głosie Nari. Powoli weszła do pokoju składając ukłon. Jak na dziesięciolatkę była bardzo bystrym dzieckiem. Wiedziała o wielu rzeczach dotyczących spraw dorosłych jak i etykiety obowiązującej na dworze jak i w towarzystwie.
- Ile z tego co tu zostało powiedziane słyszała. – matka wyglądała na złą choć mogła tego nie okazywać ona znała ją zbyt dobrze.
- Niewiele. – podniosła momentalnie głowę przypominając sobie o jednym fakcie. – O czym nie możecie mi powiedzieć? – spojrzała na nianie, następnie na Junko.
            Dziewczyna podeszła do czarnowłosej klękając i ujmując jej drobne małe dłonie w swoje. Spojrzała w jej oczy ze smutkiem w swoich.
- Tak mi przykro kochanie. - z oczu poleciały łzy. Ale on nadal nie rozumiała. – Twój tata on….
            Nie dane było jej dokończyć. Dziewczynka zemdlała. Pogrzeb odbył się miesiąc po zakończeniu stanu wojennego. Dokładnie tydzień po jedenastych urodzinach ukochanej córki Naku. Mała bardzo przeżyła cały okres czasu jednak nie zaprzestała trenować robiło to o wiele częściej i ciężej przy okazji trenując brata. Chciała udowodnić matce, że potrafi sama o siebie zadbać i nie jest ciężarem.

            Najgorsze dni miały dopiero nadejść… 

2 komentarze:

  1. Jak ja jestem pod wrażeniem ile Ty jesteś w stanie historii napisać. Tyle blogów... jak Ty na to czas znajdujesz :O podziwiam.
    Zacznę od tego, że podoba mi się adres bloga :)
    I motyw przewodni opowiadania. Prolog na razie pokazuje jedynie małą dziewczynkę. Prologi są takie nienasycające, bo robią za wprowadzenie. I zawsze ciężko jest mi coś na ich podstawie wymyślić (w sensie czasami próbuje sobie dopowiedzieć, co będzie później xD).

    Pozostaje mi czekać na rozdział 1.
    Weny!
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję, dziękuję 😃pisanie sprawia mi dużo przyjemności i dlatego piszę dużo opowiadań. No w przygotowaniu mam jeszcze żywego anioła i chyba wezmę się za jeszcze jedno 😄.W sumie także specjalne nie podaje wieku 😅nikomu to nie potrzebne.
      Prolog skończyłam w niecałe 5 dni więc rozdział pewnie zostanie także napisany ekspresowo.
      Ja także przesyłam buziaki :* i życzę weny
      Do usłyszenia

      Usuń