Hej, hej moi drodzy przychodzę dzisiaj do was z nowym opowiadaniem, które ruszyło od zeszłego tygodnia. Będzie mi miło jeśli pozostawicie po sobie jakiś ślad. Jeśli ktoś wyłapie błędy będę dozgonnie wdzięczna. Mam nadzieje, że się spodoba.
W końcu nastały wakacje :) przynajmniej dla większości. Upał doskwiera i to nie miłosiernie. Teraz nie robię nic innego jak tylko siedzenie w domku. No i jeszcze na dodatek się przeziębiłam :( to już okropność, mam nadzieje na szybki powrót do zdrowia bo nie uśmiecha mi się spędzenie całych wakacji w domku.
Dobra rozpisałam się XD Nie pozostaje mi powiedzieć ni innego jak tylko miłego dnia i zapraszam do czytania! :)
~***~
-
Yoshiko!! – biegła przed siebie nie wracając na nikogo uwagi. Mijała ludzi
tylko po to, żeby przekonać się, że to co powiedziała jej matka jest kłamstwem.
Dobiegła do bramy domu. Zaczęła
walić drobnymi piąstkami w drzwi, aż
jeden z samurajów jej nie otworzył. Bez słowa ominęła go wiedząc gdzie
może znaleźć tatę. Biegła w stronę pokoju, w którym zazwyczaj obradowała rada
starszych. Wpadła do niego z hukiem zwracając tym samym na siebie uwagę zgromadzonych mężczyzn wśród,
których był jej ojciec.
Płakała, pociągając nosem złożyła
ukłon, czekała aż ktoś wytłumaczy jej wszystko. Mężczyźni zaczęli szeptać po
czym wyszli zostawiając ich samych. Podszedł do niej i ukucnął patrząc w ciemno fioletowe drobne oczka.
- Skarbie co się stało? – uśmiechnął się i
otarł jej łzy z policzka. – Czemu płaczesz w tak piękny dzień jak dziś?
Pociągnęła nosem jeszcze raz,
starając się przestać łkać i złożyć jakieś zdanie z sensem.
- Czy to
prawda co powiedziała mama? - podniosła
głowę patrząc na niego. – Czy wy mnie nie chcieliście? Jestem dzieckiem
przypadku i gwałtu dokonanego przez Ciebie na mamie? – czarnowłosa zaczęła
płakać jeszcze mocniej nie wiedząc co ma robić. Chciała usłyszeć, że to
wszystko co naopowiadała jej matka w
stanie upojenia alkoholowego jest kłamstwem.
- Niestety
ale tak. – głos ojca zdawał się łamać ze smutku.
Wiedziała. Więc to wszystko co
usłyszała tego ranka było prawdą.
- Ale to
nie znaczy, że Cię nie kochamy córeczko. – ujął jej dłonie w swoje całując.
- To nie
jest prawdą. – energicznie podniosła głowę w oczach miała pełno łez.
- Ale co
nie jest prawdą?
- To, że
mnie kochacie to wcale nie jest prawdą. Mama gdyby mogła pozbyłaby się mnie
jeszcze gdy byłam w jej łonie. – starała się powstrzymać łzy. Jednak te leciały
z oczu nie ubłagalnie.
- Nie mów
tak!! – przyciągnął ją mocno do siebie tuląc. Mała wtuliła się w tatę. - Twoja
matka może i sądzi tak, ale to jednak ja
miałem na to największy wpływ. – ściszył głos, szeptał jej teraz do ucha. –
Junko od razu po narodzinach chciała Cię oddać, nawet nie wzięła Cię na ręce.
Przy każdej okazji próbowała zabić. W końcu odmówiła karmienia i cały obowiązek
wychowawczy spadł na mnie. Znalazłem nianię i po mimo tego, że nie znam się na
kobiecych zwyczajach zacząłem uczyć cię rzeczy, których uczę teraz Naojiego.
- Tato,
dziękuję. – zamknęła oczka i wsłuchała się w rytm serca ojca. On zrobił to
samo.
~***~
Od ostatnich wydarzeń minął miesiąc
Yoshiko nadal uczyła się typowo męskich rzeczy, do obowiązków dołączyło parę
kobiecych zadań. Naku znalazł córce opiekunkę, która uczyła małą wielu nowych
rzeczy.
Jednak spokojne dni miały niedługo
zakończyć się w dość drastyczny sposób.
Dzieci
bawiły się w najlepsze, gdy mała zauważyła posłańca wiedziała, że to nie
wróży dobrze. Od razu pobiegła do ojca.
- Tato co
dał Ci pan Nanaka? – próbowała podejrzeć co jest napisane na papierze, jednak
tata uniemożliwił jej to. Zamiast tego poderwał ją do góry kręcąc w kółko.
- Aaaaa przestań! – śmiała się. Widząc jak jej ukochany tatuś się uśmiecha. –
Proszę postaw mnie na ziemi! - zrobił tak jak prosiła, poczochrał jej włosy, a
ona nadęła policzki niezadowolona ale uśmiechnięta.
- To
sprawy dorosłych skarbie, nie trzeba Ci zaprzątać nimi swojej ślicznej główki.
– uśmiechnął się jeszcze bardziej.
Jednak jej to nie usatysfakcjonowało.
- Tato
ale powiedziałeś, że jeśli będzie to dotyczyło wojny to mi o tym powiesz. –
naburmuszyła się.
- Wiem
skarbie, wiem. Tak to dotyczy tego o czym myślisz. Niestety ale zostałem
wezwany do obrony klanu. Co równa się z tym, że będę musiał wyjechać natomiast
Ciebie zostawić pod opieką babci Chou. – posmutniała, ojciec lekko uniósł jej
podbródek zmuszając do spojrzenia oczy.
- Tato
wrócisz prawda?
-
Postaram się. Mam jeszcze do kogo i po co wrócić do domu. - ucałował ją w czoło.
Oboje wrócili do domu na wspólny
posiłek. Nie wiedzieli, że to być może
ostatnie wspólnie spędzone chwile
~***~
Dwa miesiące od wyjazdu Naku na
front do pokoju wpadł martwy ptak. Nikomu o tym nie mówiła wyprawiła godny
pogrzeb stworzeniu. Jednak dziwne przeczucie nie opuszczało jej nadal. Aż do
momentu….
- Nie
możemy jej powiedzieć. – ze swojego pokoju słyszała szepty zakradła się pod
uchylone drzwi do pomieszczenia niani. – Nie w ten sposób. Potrzebuje
teraz dużo ciepła i miłości.
- Wiem,
ale na mnie nie licz. Mimo iż jest moją córką nie będę jej wychowywać to
należało do jego obowiązków nie moich. Mam do wychowania trójkę dzieci. Dwie
dziewczynki i syna, którego uczył mój mąż.
- Masz
rację, jednak powinna mieć w kimś podporę. Kogoś kto będzie przy niej przez ten
trudny okres czasu.
- To może
ty się nią zajmij? Macie dobre kontakty, a po za tym byłaś częstym gościem w
jego pokojach. – kobieta uśmiechnęła się zadziornie, triumfalnie. Uwielbiała gnębić każdą z kochanek Naku.
- Tak,
ale to nie ma nic do rzeczy. Jeśli tak bardzo zawadza Ci córka to czego jej nie
oddałaś tuż po narodzinach? – nastała niezręczna cisza, która trwałaby nadal
gdyby małej nie zachciało się kichać. Tym samym zwróciła na siebie uwagę
kobiet. – Yoshiko wyjdź teraz się już nie ukryjesz. – usłyszała smutek w głosie
Nari. Powoli weszła do pokoju składając ukłon. Jak na dziesięciolatkę była
bardzo bystrym dzieckiem. Wiedziała o wielu rzeczach dotyczących spraw
dorosłych jak i etykiety obowiązującej na dworze jak i w towarzystwie.
- Ile z
tego co tu zostało powiedziane słyszała. – matka wyglądała na złą choć mogła
tego nie okazywać ona znała ją zbyt dobrze.
-
Niewiele. – podniosła momentalnie głowę przypominając sobie o jednym fakcie. –
O czym nie możecie mi powiedzieć? – spojrzała na nianie, następnie na Junko.
Dziewczyna podeszła do czarnowłosej klękając
i ujmując jej drobne małe dłonie w swoje. Spojrzała w jej oczy ze smutkiem w
swoich.
- Tak mi
przykro kochanie. - z oczu poleciały łzy. Ale on nadal nie rozumiała. – Twój
tata on….
Nie dane było jej dokończyć.
Dziewczynka zemdlała. Pogrzeb odbył się miesiąc po zakończeniu stanu wojennego.
Dokładnie tydzień po jedenastych urodzinach ukochanej córki Naku. Mała bardzo
przeżyła cały okres czasu jednak nie zaprzestała trenować robiło to o wiele
częściej i ciężej przy okazji trenując brata. Chciała udowodnić matce, że
potrafi sama o siebie zadbać i nie jest ciężarem.
Najgorsze dni miały dopiero nadejść…
Jak ja jestem pod wrażeniem ile Ty jesteś w stanie historii napisać. Tyle blogów... jak Ty na to czas znajdujesz :O podziwiam.
OdpowiedzUsuńZacznę od tego, że podoba mi się adres bloga :)
I motyw przewodni opowiadania. Prolog na razie pokazuje jedynie małą dziewczynkę. Prologi są takie nienasycające, bo robią za wprowadzenie. I zawsze ciężko jest mi coś na ich podstawie wymyślić (w sensie czasami próbuje sobie dopowiedzieć, co będzie później xD).
Pozostaje mi czekać na rozdział 1.
Weny!
Buziaki :*
A dziękuję, dziękuję 😃pisanie sprawia mi dużo przyjemności i dlatego piszę dużo opowiadań. No w przygotowaniu mam jeszcze żywego anioła i chyba wezmę się za jeszcze jedno 😄.W sumie także specjalne nie podaje wieku 😅nikomu to nie potrzebne.
UsuńProlog skończyłam w niecałe 5 dni więc rozdział pewnie zostanie także napisany ekspresowo.
Ja także przesyłam buziaki :* i życzę weny
Do usłyszenia